Bitch please I'm Mrs. Horan
sobota, 11 października 2014
środa, 8 października 2014
niedziela, 14 września 2014
poniedziałek, 1 września 2014
piątek, 27 grudnia 2013
OGŁOSZENIE PARAFIALNE!!!!
Jeśli ktoś to jeszcze czyta to niech wie że ten blog jest zawieszony na zawsze. Czemu? Mam pomysły co ma się dziać dalej iwgl , ale co teraz? Dlatego pomagam w ortografii, interpunkcji i zawieszeniu myśli [?] twórczej mojej przyjaciółce-autorce bloga. Więc JOŁ SWAG SIEMA !
wtorek, 5 listopada 2013
ROZDZIAŁ I
*Perspektywa Meg*
-Meg otwórz!- zawołał Justin. Do cholery jak on mnie tu znalazł?! Dobra mniejsza. Muszę się z nim zmierzyć i zerwać znajomość, bo innej rady nie ma. Otworzyłam drzwi, powitał mnie czerwony ze złości Jus.
-Idziemy natychmiast do domu!- rozkazał
-Nie, nigdzie z tobą nie idę.-
-Coś ty powiedziała?!- krzyknął i przyłożył mi siarczysty cios w policzek
-Ni-gdzie z to-bą nie idę. Zrywam, idź stąd...-powiedziałam cichutko płacząc z bólu po uderzeniu
-Co?- spytał zdziwiony
-Zrywa z tobą! A teraz wyjdź z mojego domu.- kazał mu Harry. Jus wyszedł, a ja zwinełam się w kulkę zadziwiona swoją odwagą.
-Hazz zadzwoń po Niall'a-
-Okey chcesz się położyć i poczekać?-zapytał
-Tak, pójdę do salonu- powiedziałam pochlipiwając
*Kilka godzin później; perspektywa Meg*
Powoli dochodziłam do siebie. Niall przyszedł kilka minut po telefonie Harry'ego. Pocieszył mnie, przytulił tak jak tylko on potrafi. Potem zawiózł mnie do domu. ON tam był. Chyba jeszcze nie spakował rzeczy. Niall zagroził mu policją. Wyszedł. Ja płakałam, nie byłam gotowa by go oglądać. Nialler podniósł mnie i położył do łóżka. Obudziłam się. Na swoim brzuchu zauważyłam blond czuprynę. To było słodkie, ale nie aż tak by można było się tym najeść.
-Niall wstań. Głodna jestem-
-Dobra mała już sobie idę- odezwał się i zrobił minę zbitego psa
-Nie musisz. Zrobiłbyś mi coś do jedzenia?- poprosiłam
-Ta jasne, ale co?-
-Ymmmm... Wiem! Makaron z serem raz poproszę. Teraz idź do kuchni jeść robić i daj mi się przebrać- powiedziałam i wygoniłam go za drzwi. Z sunęłam się z nich i rozpłakałam.
za chłopakiem, który przysforzył mi tyle bólu i strachu. Który posądzał mnie o kłamstwa, zdrady.
Który był chorobliwie zazdrosny. Który zmieniał swoje zachowanie za każdym moim złym czynem. Który był zaborczy i robił to wszystko dla mojego "DOBRA". Ja płakałam za chłopakiem, który za każdym powitaniem mnie przytulał. Który codziennie mówił, że mnie kocha. Który znał mnie jak nikt inny. Który pamiętał o datach, o których nawet ja nie pamiętam. Który ze mną spał, dawał mi poczucie bezpieczeństwa. Który bał się do mnie podejść by wyznać zauroczenie. Zakochałam się w czułym, uroczym i szczerze oddającym zakochanie chłopaku, a nie zaborczym, agresywnym, chorobliwie zazdrosnym.
-Meg zejdź, bo już zrobiłem.- poinformował mnie Niall.
-Tak, tak już idę- odpowiedziałam mu i w pośpiechu poprawiłam makijaż. Ubrana w to zeszłam na śniadanie.
-Płakałaś?- zapytał prosto z mostu Horan
-Nie, zwariowałeś?!- wyśmiałam go
- Słyszałem szloch- dalej drążył temat
-Przesłyszałeś się- uśmiechnęłam się sztucznie
-Nie okłamuj mnie, proszę- odparł
-Dobrze- zgodziłam się na to. Nie chciałam stracić zaufania tak bardzo teraz potrzebnej mi osoby. Po za tą rozmową jedliśmy w ciszy trawiąc wydarzenia wczorajszego dnia. Po kilku minutach nie odzywania odeszłam od stołu, wzięłam ze sobą herbatę i poszłam na taras. Usiadłam na fotelu i rozkoszowałam się ciszą wokół mnie, ale "ktoś" musiał ją bezczelnie przerwać
-Meg zejdź, bo już zrobiłem.- poinformował mnie Niall.
-Tak, tak już idę- odpowiedziałam mu i w pośpiechu poprawiłam makijaż. Ubrana w to zeszłam na śniadanie.
-Płakałaś?- zapytał prosto z mostu Horan
-Nie, zwariowałeś?!- wyśmiałam go
- Słyszałem szloch- dalej drążył temat
-Przesłyszałeś się- uśmiechnęłam się sztucznie
-Nie okłamuj mnie, proszę- odparł
-Dobrze- zgodziłam się na to. Nie chciałam stracić zaufania tak bardzo teraz potrzebnej mi osoby. Po za tą rozmową jedliśmy w ciszy trawiąc wydarzenia wczorajszego dnia. Po kilku minutach nie odzywania odeszłam od stołu, wzięłam ze sobą herbatę i poszłam na taras. Usiadłam na fotelu i rozkoszowałam się ciszą wokół mnie, ale "ktoś" musiał ją bezczelnie przerwać
-Już sprzątnąłem, chcesz pogadać?- spytał z pokrzepiającym wyrazem twarzy
-Ne, ale wiesz? Chce się przytulić.- powiedziałam i przytuliłam do chłopaka. On tylko objął mnie. Nic nie mówił, ale tą ciszą potrzymywał mnie na duchu. Czułam, że moje powieki stają się ciężkie. Powoli usypiałam.
*Kilka godzin później; perspektywa Meg*
Spałam sobie cicho, nie przejmując się problemami. No, ale ktoś tym gardził i mnie chamsko obudził krzykami. Tym ktosiem był/była/byli...
Um przez tydzień góra dwa nie będzię rozdziału mam karę ;-;
PS jeśli przeczytałeś/łaś skomentuj bardzo mnie to podnosi na duchu i motywuje do dalszego pisania
-Ne, ale wiesz? Chce się przytulić.- powiedziałam i przytuliłam do chłopaka. On tylko objął mnie. Nic nie mówił, ale tą ciszą potrzymywał mnie na duchu. Czułam, że moje powieki stają się ciężkie. Powoli usypiałam.
*Kilka godzin później; perspektywa Meg*
Spałam sobie cicho, nie przejmując się problemami. No, ale ktoś tym gardził i mnie chamsko obudził krzykami. Tym ktosiem był/była/byli...
Um przez tydzień góra dwa nie będzię rozdziału mam karę ;-;
PS jeśli przeczytałeś/łaś skomentuj bardzo mnie to podnosi na duchu i motywuje do dalszego pisania
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)









